Dyżurny mieleckiej policji otrzymał zgłoszenie od mężczyzny, który twierdził, że w Janowcu widział, jak ktoś zrzucił kobietę z 14. piętra jednego z bloków. Na miejsce natychmiast skierowano odpowiednie służby. Po przyjeździe okazało się jednak, że opisane zdarzenie nigdy nie miało miejsca. 33‑letni autor zgłoszenia przyznał, że całą historię zmyślił dla żartu. Teraz za nieuzasadnione wezwanie służb będzie musiał tłumaczyć się przed sądem.
Wczoraj do Dyżurnego mieleckiej Komendy zadzwonił mężczyzna, informując, że w Janowcu widział, jak ktoś zrzuca kobietę z 14. piętra wieżowca. Pod wskazany adres natychmiast wysłano policjantów z posterunku w Wadowicach Górnych. Funkcjonariusze szybko ustalili, że sytuacja była fikcyjna. Zgłaszający — 33‑latek z gminy Radomyśl Wielki — oświadczył, że wymyślił całą historię dla zabawy. Był trzeźwy. Za fałszywe zawiadomienie odpowie przed sądem.
Kodeks wykroczeń.
Art. 66. § 1.Kto:
1) chcąc wywołać niepotrzebną czynność, fałszywą informacją lub w inny sposób wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia,
2)umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny, blokuje telefoniczny numer alarmowy, utrudniając prawidłowe funkcjonowanie centrum powiadamiania ratunkowego podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 zł.
§ 2. Jeżeli wykroczenie spowodowało niepotrzebną czynność, można orzec nawiązkę do wysokości 1000 złotych.
Trzeba mieć świadomość, że każde połączenie wykonane na numer alarmowy jest traktowane z pełną powagą, a celowe wprowadzanie służb w błąd może prowadzić do konsekwencji prawnych. Funkcjonariusze nie bagatelizują żadnej informacji i do każdego zgłoszenia podchodzą rzetelnie oraz profesjonalnie, zwłaszcza gdy istnieje choćby cień ryzyka dla życia lub zdrowia ludzi.
Fot. KPP Mielec